Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest krępowanie kompetencji i decyzji menedżerów. Organizacje zarządzające w oparciu o kulturę świadomości ryzyka, mogą bezpiecznie podjąć wyższe ryzyko, niż pozostałe firmy z branży.
Blog > Komentarze do wpisu
Wymierne korzyści z wprowadzenia zintegrowanego zarządzania ryzykiem ?

Od około dwóch lat w środowisku risk managerów coraz intensywniej dyskutuje się o korzyściach jakie przynosi przedsiębiorstwom ERM (Enterprise Risk Management). Ten optymizm zostaje jednak przygaszony pytaniami CEO i członków zarządów firm przymierzających się do wprowadzenia ERM: Jaki jest wpływ systemów zarządzania ryzykiem na EBIT ? Rzecz w tym, że do tej pory nikomu nie udało się wykazać na liczbach, w sposób jednoznaczny, o ile ERM poprawia EBIT. Na swoim blogu pisze o tym wiecej John Glenn. Natomiast znawcy tematu natychmiast zauważą, że samo pytanie o wpływ na EBIT jest postawione błędnie, fałszywie: ocena sprawności firmy przez pryzmat EBIT to ocena krótkoterminowa, natomiast jej ocena przez pryzmat efektywności ERM to ocena strategiczna, długoterminowa ? podobnie jak ocena firmy przez jej wartość (shareholder value).

Typowe korzyści z wprowadzenia w firmie ERM, jakie zwykle się wymienia, zgrabnie podsumował Reginald Haman, prezes IRMSA (południowoafrykańskiego stowarzyszenia risk managerów) w majowym numerze miesięcznika branżowego Enterprise Risk:

  • dopasowanie strategii do tzw apetytu na ryzyko (który wcześniej musi być zdefiniowany i wyliczony), inaczej mówiąc do możliwości i potencjału firmy
  • wspomaganie osiągnięcia celów biznesowych przez transparentną identyfikację i kontrolowanie zagrażających im ryzyk
  • narzędzia do inteligentnego ustalania priorytetów wśród całej gamy ryzyk i optymalnego alokowania środków na ich kontrolę
  • narzędzia do inteligentnego znajdywania korelacji pomiędzy różnymi ryzykami i zjawiskami w firmie i jej otoczeniu, pozwalające na skuteczne zarządzanie nimi
    - poprawa jakości i szybkości podejmowanych decyzji, związanych z reagowaniem na priorytetowe ryzyka
  • efektywne redukowanie ilości "niespodzianek" i ich wpływu na organizację
  • efektywniejsze wykorzystanie szans i mocnych stron firm
  • zwiększenie szansy organizacji na zrealizowanie lub przekroczenie celów biznesowych i budżetowych
  • zwiększenie zdolności firmy do konkurowania.

Ponadto, Mike MacDonagh na swoim blogu dorzuca następujące benefity:

  • obniżenie kosztów ogólnych firmy poprzez poprawę jej efektywności
  • obniżenie tzw kosztów ryzyka (czyli sumy kosztów poniesionych strat, składek ubezpieczeniowych oraz kosztów prewencji).

Z kolei zespół MyRiskControl na swoim blogu podsumowuje, czego od ERM nie należy oczekiwać.

Ryzyko posiada dwie cechy, które powodują, że jest ono trudno uchwytne w twardych liczbach i kategoriach, jakimi zwykliśmy się w biznesie posługiwać:

  1. z natury jest synonimem niepewności (nawet jak je zmierzymy, wynik jest zawsze obarczony niepewnością - mówimy o stopniu pewności, że ryzyko jest właśnie takie jak wyliczone)

  2. zyski wynikające ze skutecznego kontrolowania "złego ryzyka" (downside risk) przyjmują postać mniejszych strat niż spodziewane, natomiast zyski wynikające z wykorzystania "dobrego ryzyka" (upside risk), czyli szansy, przedstawiają się jako przychody większe niż spodziewane.

Na problem czysto analityczny z wyznaczeniem ryzyka nakłada się problem zrozumienia natury ryzyka ? nawet jak zmierzone, jest ono zawsze względne i pełne jego zrozumienie nie jest intuicyjne. Dlaczego ten tekst umieściłem w dziale "Polemiki" a nie "Koncepcje" ? Gdyż jestem przekonany, że tak długo jak środowisko menedżerów ryzyka nie będzie potrafiło przedstawić modelu czy algorytmu pokazującego, w jaki sposób i w jakim stopniu ERM wpływa na EBIT lub NPV przedsięwzięcia, risk management nie ruszy z miejsca i pozostanie w cieniu. Lub sprawiając sprawę ostrzej: jeśli wspomniany model czy algorytm nie pojawi się w ciągu 3-4 lat, strategiczne zarządzanie ryzykiem umrze - przynajmniej w takim kształcie, w jakim większość postępowych risk managerów chciałoby go widzieć w swoich przedsiębiorstwach.

Obiecujące są jednak inicjatywy, których podjęcie świadczy o osiągnięciu przez nurt i dyscyplinę ERM poziomu dojrzałości, który uprawnia do dokonywania pierwszych ocen i podsumowań w oparciu o "twarde" kryteria. Pierwsza z nich to badanie przeprowadzone przez DNV na zlecenie AIRMIC (brytyjskiego stowarzyszenia menedżerów ryzyka, pisałem o tej organizacji na blogu we wcześniejszym wpisie), w którym bardzo głęboko przeanalizowano około 20 dojrzałych firm już od kilku lat czerpiących korzyści z wprowadzonego wcześniej systemu ERM. Oprócz krótkiego podsumowania korzyści jakie przyniósł tym firmom ERM, DNV bardzo jasno, syntetycznie wyodrębnił wspólne cechy tych firm i ich systemów, pozwalające dość jednoznacznie wskazać na czynniki czy warunki sukcesu. W tym kontekście jest to więc przełomowe opracowanie - wręcz praktyczny podręcznik dla menedżerów ryzyka. Wnosi ono sporo wartościowych obserwacji - piszę o tym raporcie na blogu w tym poście.

Drugi przełom może stanowić wprowadzona już w życie decyzja Standard&Poor's, o wzięciu pod uwagę cech i skuteczności systemów ERM w ocenianych spółkach niefinansowych wszystkich sektorów. Bardzo poważne podejście tej firmy ratingowej do znaczenia ERM w ocenie ogólnej, przyjęte założenia oraz zastosowane narzędzia zapowiadają się bardzo obiecująco. Ocena jakości i skuteczności praktyk zarządzania ryzykiem, adekwatna do specyfiki sektora, może być dużą siłą decydująca o dalszym rozwoju ERM. Podsumowanie zamierzeń Standard&Poor's jeśli chodzi o badanie skuteczności ERM znajduje się na moim blogu - tutaj.

piątek, 01 sierpnia 2008, rudnicki.com.pl

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/08/01 12:17:11
No cóż, problemem jest to, że ERM to nie zarządzanie ryzykiem finansowym i problem wynika z niekwantyfikowalności pewnych zdarzeń i ryzyk gospodarczych lub dużej niepewności przy szacowaniu tej wartości. Ale gdyby założyć, że jesteśmy w stanie określić te wartości wiarygodnie, to można pokazywać korzyści z wdrożenia ERM z relacji

zmiana w kosztach materializacji ryzyka - koszty realizacji planu reakcji na dane ryzyko

Większość publikacji mówi jedynie o tym, by koszty realizacji planów reakcji były niższe niż koszty materializacji ryzyka. Jest to o tyle błędne założenie, że zakłada całkowitą eliminację ryzyka w wyniku realizacji planu, co w 99% przypadków jest nierealne... To takie uwagi na szybko.
-
2008/08/01 13:16:14
Adam,

Sprawa nie jest taka prosta, gdyz znaczna czesc benefitow nie przeklada sie bezposrednio na jakosc czy wielkosc okreslonych ryzyk (dla ktorych mozna probowac wykonac analize cost/benefit), ale na ogolna kondycje firmy: jej zdolnosc do konkurowania, poprawe jakosci decyzji strategicznych itp.

Ma nadzieje ze zlapie mnie natchnienie do zarysowania na blogu takiego algorytmu do mierzenia wplywu ERM na EBIT (wlasciwie wartosc firmy).
-
2008/08/04 10:18:15
Rafale,

Zdaje sobie z tego sprawe, niestety watpie czy uda sie wypracowac model, ktory obejmie wszystkie aspekty ERM. Z aspektem strategicznym zawsze jest problem mierzalnosci. Moze sprawa jest nieco latwiejsza, gdy firma ma wdrozone balanced scorecard, bo wtedy mozna porownywac rozne mierniki i realizacje celow i to jaki wplyw na nie maja procesy zarzadzania ryzykiem.

Na marginesie, to wlasnie jest piekne w zarzadzaniu ryzykiem, ze dziedzina jest na tyle nowa, ze kazdy z nas ma duze pole manewru i tworzenia nowych rozwiazan. W przeciwienstwie do wdrazania gotowych szablonow...

Pozdrawiam
-
Gość: Robert, bs98.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/05 21:16:15
A czy to co zostało zrobione w bankowości, mam na myśli Basel II? Bankowcy liczą kapitał ekonomiczny uwzględniając ryzyko operacyjne, zarządzanie którym można oprzeć o ERM. Pomiar jakości owego zarządzania można przeprowadzić przy pomocy Scorecard a to już pozwala na jakieś ilościowe ujęcie.
-
2008/08/06 09:51:59
Robert,

Ale ryzyko operacyjne w myśl Basel II nie obejmuje ryzyk strategicznych i reputacji. A ERM i owszem (fakt, że są trudno mierzalne to inna sprawa). ERM to pojęcie znacznie szersze niż Basel i przez to stopień trudności w obliczaniu korzyści z ERM jest jeszcze większy.
-
2008/08/06 10:21:39
Robert,

Rzeczywiscie, w tym obszarze RM ktorym banki zarzadzaja radza sobie bardzo dobrze w warstwie narzedziowej - tj sa w stanie wszystko zmierzyc i przelozyc na wartosci, tego im szczerze zazdroszcze i podziwiam. Jednak - jak pisze Adam - nalezy miec siwadomosc, ze banki zarzadzaja jedynie ograniczonym wycinkiem ryzyk, co do pozostalych sa bierne lub bezradne.

Rzuc prosze okiem na moj post pt Protestuje !

Rafal
-
Gość: Robert, bs98.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/06 18:33:41
Adam,

Oczywiście definicja ryzyka operacyjnego nie obejmuje owych ryzyka, ERM jest szerszym pojęciem, ale to nie znaczy, że bankowe podejście jest złe. Sound Practices to całkiem rozsądne zalecenia wdrożenie których znacząco może podnieś jakość zarządzania ryzykiem. Z tego co wiem komórki Compliance, które de facto skupiają się na ryzykach związanych z reputacją, w Bankach i nie tylko, istnieją, działają i mają swą wagę.

Praktyczne podejście do ZR w bankach jest jeszcze dalekie od tego co prezentuje ERM, ale pokuszę się o stwierdzenie, że lepiej mieć jakiś model zarządzania w tej materii niż żadnego...

Jestem gorącym zwolennikiem ERM acz przeraziłoby mnie, gdyby zaczęto stosować termin "być zgodnym z ERM" bo to bycie zgodnym to domena Compliance i Audytu a nie Risk Management :)

Na bazie doświadczeń własnych mogę powiedzieć, że to czym było 6 lat temu ZR w bankowości a to czym bywa już w niektórych bankach to ogromny krok na przód. Podkreślę tylko, że nie pracuję w bankowości a mam jedynie z nią styczność via risk management.
-
2008/08/07 09:41:50
Nie powiedziałem, że bankowe podejście jest złe, ale jest nieco "wypaczone". Zauważam nawet elementy walki między osobami związanymi z, nazwijmy to "bankowym ZR" a "niebankowym". Każdy ma swoje argumenty, ale zasadniczy jest taki, że ERM robi się z potrzeby zewnętrznej, a banki wdrażają ZR w różnym zakresie ze względu właśnie na compliance.
-
Gość: Robert, bs98.internetdsl.tpnet.pl
2008/08/07 17:32:04
Adam,

Przez chwilę pełniłem rolę adwokata diabła. :) W pełni zgadzam się ze zdaniem "ERM robi się z potrzeby zewnętrznej, a banki wdrażają ZR w różnym zakresie ze względu właśnie na compliance."

-
2008/08/18 21:40:43
Z perspektywy specjalisty od finansów i rachunkowości w pełni się zgadzam z tezą wpisu: brak ukazania wymiernych korzyści jest dużym problemem ERM.

Co prawda ERM nigdy nie wpłynie na EBIT, tylko jak już to na wartość rynkową przedsiębiorstwa (NPV przyszłego CF do właścicieli) albo na zrealizowany ciąg EBIT w przeszłości (historycznie na sprawę patrząc).

To jest coś nad czym zamierzam popracować od przyszłego roku. Teraz przygotowuję grunt.

Karol M. Klimczak
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn
Zobacz mnie na GoldenLine