Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Blog > Komentarze do wpisu
Rozwodnienie ERM

Wydawałoby się, że kryzys jest dobrą rzeczą i pomaga ludziom biznesu w opamiętaniu się i nawróceniu na zarządzanie ryzykiem korporacyjnym (ERM). Tak mi się zdawało jeszcze pod koniec zeszłego roku. Teraz zaczynam mieć wątpliwości, czy taki jazgot medialny na temat ERM jest dla nas dobry.

Zaprenumerowałem RSS rekomendowanych przeze mnie blogów zagranicznych poświęconych ERM. Praktycznie nie ma dnia, żeby któryś z kolegów po fachu nie meldował o kolejnym regulatorze ze świata nawołującym do uprawiania ERM (zgodnie z przewidywaniami przodują Stany Zjednoczone i Wielka Brytania), lub o kolejnej "wiodącej" firmie konsultingowej przeprowadzającej kolejną diagnozę kryzysu i podającą kolejną receptę dla firm na dobre ERM, które jest lekarstwem na wszystko, lub o kolejnym "ekspercie" który niezbicie dowodzi jak to brak należytego zarządzania ryzykiem wpakował nas w ten bigos.

ERM for masses 

Na to nakładają się bardzo nieudolne próby wykorzystania kryzysu na naszym rynku do organizowania szkoleń i konferencji na temat zarządzania kryzysowego (sic!) lub przyspieszonych kursów zarządzania ryzykiem (sic!). Wszystko to bardzo nietrafione i bardzo nie na miejscu. Najbardziej zaś obezwładniła mnie prośba napisania tekstu nt ERM jaką otrzymałem od jakiegoś bliżej mi nieznanego czasopisma finansowego, które wreszcie uległo presji ogólnej paplaniny medialnej na temat zarządzania ryzykiem i postanowiło cos napisać na temat zarządzania ryzykiem kredytu kupieckiego i wierzytelności (oh! oh! oh!)

Nawet tysiące stron tekstów, godzin konferencyjnych i setki mądrości wyjaśniających dlaczego doszło do kryzysu, nie zastąpi zdrowego rozsądku, wyobraźni i odpowiedzialności. Nawet najlepsze dobre praktyki ERM wprowadzone w firmie przez najlepszych konsultantów nie zaiskrzą, jeśli jej menedżerowie nie będą mieli wyobraźni, zdrowego rozsądku i nie będą odpowiedzialni.

Ja osobiście już się przejadłem takim "zarządzaniem ryzykiem". Niech stanie się cisza, aby dało się słyszeć nieliczne wartościowe głosy.

wtorek, 24 marca 2009, rudnicki.com.pl

Polecane wpisy

  • Zmiana

    Za dwa dni opuszczam obecna firmę - budującą platformy wiertnicze / produkcyjne oraz kładącą rury do transportu ropy na dnie morza. Firma jak firma - jej zmiana

  • Budowa elektrowni w Omanie ....

    Parę dni temu na portalu gospodarczym wyczytałem informację, że " Wärtsilä dostarczy elektrownię 120 MW do Omanu ", a konkretnie na półwyspie Mu

  • Badanie FERMA 2014

    Dzis - podobnie jak pewnie kilka tysiecy risk managerow w calej Europie - otrzymalem wyniki FERMA Survey 2014. Nie jest to dokument z ktorym mozna sie zgadzac b

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/03/26 23:18:59
Rozsądek, wyobraźnia i odpowiedzialność - kryzys obnażył, że są to cechy nazbyt deficytowe.
Z tą ciszą to mam nadzieję, że nie wylewa Pan dziecka z kąpielą. ;)

Zainteresowanie i szum rzeczywiście wynika z sytuacji i łatwości dostępu do różnych publikacji i informacji, nie zawsze rzetelnej. Ostatnio zauważyłem to w rozmowie z jednym z moich znajomych, który wyłuszczał mi w jaki sposób opcje doprowadzają do bankructwa firm (sic!). Mógłbym mu powiedzieć, z jakiego artykułu pochodzi jego "wiedza" na temat opcji, ale przecież nie o to chodzi, aby komuś dopiec.
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn