|
Blog > Komentarze do wpisu
Powrót Carringtona ?
Wulkan Eyjafjallajökull przestaje nam ostatnio dokuczać, wydaje się również, że najgorsze co mogła przynieść powódź w Polsce mamy już za sobą - ale nie znaczy to, że natura nam odpuściła. Zurich Services Corporation przypomina o zagrożeniu, jakie szykuje nam nasz odwieczny towarzysz i sprzymierzeniec: Słońce. Dotychczas ewentualne negatywne oddziaływanie słońca kojarzyło się mniej czy bardziej bezpośrednio ze zjawiskiem zmiany klimatu, lecz okazuje się, że naturalna aktywność słońca może w sposób znaczny wpływać na funkcjonowanie naszej najnowszej technologii. Chodzi o zdarzające się dość regularnie tzw "wyrzuty koronalne" (wybuchy na powierzchni słońca), które powodują nasilone promieniowanie i aktywność elektromagnetyczną naszej gwiazdy.
Są one jednak zwykle:
Nie jesteśmy świadomi skali możliwych skutków oddziaływania słońca na urządzenia elektryczne, gdyż nie kojarzymy takich incydentów na wielką skalę - zwyczajnie nie było ich za naszego życia. Ponad 150 lat temu (w 1859 roku) z nowinek technicznych mieliśmy jedynie telegraf. Drugiego września tegoż roku, niezwykle silny wybuch powierzchni słońca wysłał w kierunku Ziemi wiązkę magnetycznie naładowanej plazmy o niezwykle wysokiej energii. W ciągu 17 godzin promieniowało dotarło do Ziemi i spowodowało odkształcenie (i penetrację) naturalnego pola magnetycznego naszej planety a w efekcie burze elektromagnetyczne i wyładowania pola elektrycznego. Operatorzy telegrafów próbowali uchronić swoją infrastrukturę od zniszczenia i odłączyli urządzenia od prądu. Okazało się jednak, że po odłączeniu od zewnętrznego źródła prądu telegraf pracował nadal, a burze elektromagnetyczne spowodowały miejscami taką koncentrację energii elektrycznej, że powodowała ona zapalenie się urządzeń i budynków telegrafu. Tę "superburzę" nazwano Zjawiskiem Carringtona.
Dlaczego miałoby nas to dzisiaj obchodzić ? Otóż przewiduje się nasilenie wybuchów na słońcu - do skali podobnej do tej sprzed 150 lat - już za kilkanaście miesięcy. Co więcej, tym razem mamy znacznie więcej do stracenia niż tylko telegraf: prawie tysiąc satelit o różnym przeznaczeniu, sieci telekomunikacyjne - w tym komórkowe, a przede wszystkim bardzo zaawansowane technologicznie sieci energetyczne, od których zależne jest funkcjonowanie praktycznie całego przemysłu, handlu i globalnego systemu finansowego. W końcu linie lotnicze - zakłócenia w komunikacji samolotu z ziemią spowodowane burzami elektromagnetycznymi powodują zmiany tras przelotu, co przekłada się na setki tysięcy litrów dodatkowego paliwa, nie mówiac o opóźnieniach. I nie jest to fantazjowanie: kilkanaście lat temu, stosunkowo nieduży wybuch na powierzchni słońca znokautował całą sieć energetyczną Quebeck na 9 godzin, co odczuło około 6 milionów Kanadyjczyków i kosztowało ich kraj ponad 10 miliardów dolarów. piątek, 04 czerwca 2010, rudnicki.com.pl
TrackBack
Komentarze
2010/06/04 17:34:19
Ja tam i tak wiem, kiedy będzie koniec swiata, więc takie informacje wcale mnie nie zaskakują. Koniec świata będzie w dniu... Albo nie powiem. Tajemnica zawodowa.
2010/06/06 23:08:10
aniole-diable, ja tam bym nie liczyl na koniec swiata w 2012, a jedynie na kolejne zdrenowanie swiatowych rezerw finansowych i spowolnienie gospodarek - wyglada na to, ze w duzej mierze rowniez nadgryzionej juz gospodarki amerykanskiej
R.
Gość: Joanna, chello087206092144.chello.pl
2010/06/20 11:21:16
To bardzo ciekawe. Myślę jednak, że przeciętni obywatele nie mają wpływu na rozwój tego typu wydarzeń. Śmiem sądzic nawet, że niewielu to interesuje. Możliwe, że media poprzez nagłaśnianie nic nie znaczących wydarzeń, uodporniły społeczeństwo na tego typu proroctwa.
2010/07/02 14:13:11
Dobry tekst. Warto zauważyć, ze polski podatnik (tak samo jak amerykański) utrzymuje centrum pogody kosmicznej, działające przy Centrum Badań Kosmicznych PAN. (www.cbk.waw.pl/rwc1/en/) Pracując tam specjaliści światowego poziomu, potrafiący przewidywać aktywność słoneczną. Wydaje się, że problemem jest brak wiedzy w radach nadzorczych firm energetycznych na temat tego ryzyka. Podejrzewam, że za relatywnie niewielkie pieniądze CBK PAN mogło by opracować stosowną ekspertyzę pozwalającą określić prawdopodobieństwo wystąpienia tego zagrożenia. Cała sprawa to kolejny przykład na słabą współpracę środowiska biznesu z nauką w naszym kraju.
|
![]() Rudnicki |
marekszymaniak.blox.pl/html