Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Blog > Komentarze do wpisu
Przygoda z IRM

Po prawie dwóch latach zmagań, wreszcie dopadło mnie sumienie. Zmagania dotyczyły podjęcia - czy powrócenia do - pogłębiania i poszerzania swoich teoretyczno-naukowych podstaw zarządzania ryzykiem w biznesie. Pierwsze zachłyśnięcie się zarządzaniem ryzykiem było w roku 2003, kiedy to dałem głębokiego nura w to co oferuje rynek brytyjski, a więc AIRMIC, kursy i fakultety organizowane przez IOSH, instytucje współpracujące z IRM, w końcu AIRMIC Academy zarządzana przez niezwykle życzliwego Davida Gamble, żywy kontakt z najlepszymi w Europie, brytyjskimi risk managerami na konferencjach AIRMIC, aż po brytyjski i kontynentalny konsulting głęboko wyspecjalizowany w różnych obszarach i kategoriach zarządzania ryzykiem ... Było od kogo uczyć się zarówno zarządzania ryzykiem jak i pokory.

Potem przyszedł czas na konsumowanie i "utylizację" wiedzy teoretycznej w praktyce oraz eksperymentowanie z rozwiązaniami w warunkach polskich oraz wypracowanie własnych prototypów, przekonań i patentów, a potem dalsze z nimi eksperymentowanie i szukanie najlepszych rozwiązań wraz z klientami.

Mimo, iż zawsze byłem wymagający dla siebie i innych oraz niezwykle wybredny jeśli chodzi o źródła know-how i rozwiązań, świat zarządzania ryzykiem coraz bardziej przyspiesza i utrzymywanie się na powierzchni zmian wymaga coraz intensywniejszego przeczesywania rynku wiedzy i innowacji. Od kilkunastu miesięcy sumienie popychało mnie w kierunku moich "źródeł" - Wielkiej Brytanii - i jednej z instytucji edukacyjnych. Wahałem się pomiędzy Glasgow Caledonian University oraz Institute of Risk Management, ale ze względu na przyjazność "zdalnego" sposobu przechodzenia przez studia oraz stosunkowo nowoczesny program nauczania - zwyciężył IRM (zresztą współautor brytyjskiego Risk Management Standard, później zapożyczonego przez FERMA).

Próbowałem znaleźć jeszcze powody, żeby jednak nie podejmowac tego wysiłku - ale bez powodzenia: co prawda Klienci zajmują 101% mojego czasu, ale z kolei oczekują, że będę tryskał wiedzą i innowacją; jako członek AIRMIC mam zniżkę; czerwcowy egzamin na stopień ICRM co prawda pokrywa się terminami z konferencją AIRMIC, w której chcę uczestniczć, ale jeden z ośrodków egzaminacyjnych IRM znajduje się też w Liverpool, gdzie odbędzie się tegoroczna konferencja.

Ostatnim gwoździem do trumny mojego wygodnictwa był fakt, że zostałem zawstydzony przez znacznie młodszą ode mnie osobę, bardzo ambitnie podejmującą kolejne wyzwania edukacyjne i podnoszącą sobie poprzeczkę. Sumienie zwyciężyło, zgłoszenie złożone, faktura zapłacona, solidna paczka z materiałami właśnie przyszła.

Zaczynam od taryfy ulgowej - International Certificate of Risk Management (poziom "practitioner"), fakultetu obliczonego na 6-8 miesięcy, który ma posłużyć jako tester, czy wytrzymam (ja i moja rodzina) tempo nauki i czy zdołam je pogodzic z zawsze najważniejszymi oczekiwaniami Klientów. Potem przyjdzie kolej na właściwe wyzwanie: 3-5 letnie studia podyplomowe International Diploma of Risk Management (poziom "professional").

IRM to nie tylko najwyższy poziom edukacji w Europie: to również doskonałe merytorycznie konferencje, na które prelegenci są wybierani jak najlepsze rodzynki z ciasta, wymagające zasady etyki biznesowej, na które trzeba się zgodzić przystępując do IRM, to zjazdy studentów "w realu", czy kontakt online z mentorami i studentami z całego świata.

Od lat znam Steva Fowlera, Dyrektora Zarządzającego IRM, co teraz chyba nie wyjdzie mi na dobre - kiedy zapytałem go jak można pogodzić terminy konferencji AIRMIC (które jest jednym z udziałówców IRM) z egzaminami - wpadłem: Steve wyraził radość (sic!), że wreszcie dałem sie skusić na program edukacyjny IRM. Teraz wiem, że z właściwą Brytyjczykom złośliwą satysfakcją będzie obserwował moje zmagania z materią business risk management, a każde potknięcie zostanie mi niby mimochodem wytknięte, żeby mnie trochę zmobilizować ...

Co ciekawe i zaskakujące, Steve poinformował, że jeszcze nie ma żadnego absolwenta Certyfikatu ani Dyplomu z Polski. Może znajdą sie chętni do wspólnego podjęcia wyzwania edukacyjnego ? IRM ze swoimi programami może stanowić doskonałą kontynuację i rozszerzenie kursu Polrisk, a sam program jest zaprojektowany z myślą o nie-brytyjczykach studiujących zdalnie.


Wasz w ryzyku,

R

wtorek, 15 listopada 2011, rudnicki.com.pl

Polecane wpisy

  • Strategia, performance & risk appetite

    Wybieram się na dwudniowe warsztaty "Risk Based Performance Management" prowadzone w Dubaju przez Andrew Smarta z Manigent w Anglii. Tutaj znajduje się zapowie

  • Monte Carlo

    W zeszlym tygodniu bylem na szkoleniu dotyczacym zarzadzania ryzykiem terminow i kosztow w projektach. Szkolenie prowadzil juz leciwy ale bardzo energiczny amer

  • Kurs Bow-Tie online

    Dzis w wiadomosciach z Holandii natknalem sie na informacje, ze szkolenie z metody i oprogramowania BowTie, ktore do tej pory bylo dostepne jedynie "face-to-fac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn