Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Kategorie: Wszystkie | Koncepcje | Polemika | Rynek
RSS
wtorek, 27 lutego 2018
Dużo literek i japońskich wyrazów

TWI, VSM, 5S, A3, SIPOC, TPM, SMED, Ishikawa, Kanban, Kaizen, Poka-Yoke ...

O każdym z osobna napisano kilka książek, a wszystkie wzięte razem i wsparte (a jakże) "innym" stylem zarządczym (lean leadership) dają dyscyplinę Lean Management. Studiując przez rok Lean Management na studiach podyplomowych w Wyższej Szkole Bankowej słuchałem, eksperymentowałem i rzecz jasna porównywałem z zarządzaniem ryzykiem. Może mniej tajemnicza niż ERM, ciut mniej elitarna, ale o ile bardziej rzeczowa i dodająca wartość dyscyplina! 

Tam, gdzie ERM dało się skrępować normami, stałymi kanonami - Lean Management pozostało dość umownym zbiorem narzędzi, technik i zasad biznesowych i zarządczych, które lean manager może dość swobodnie wykorzystywać, łączyć lub selektywnie wybierać - co mi się niezmiernie podoba. Studia pozostawiają mnie w ulubionym dla mojego umysłu stanie: uświadomionej niewiedzy, a nic bardziej niż ona nie motywuje do nauki i dalszego eksperymentowania. Sztuką samą w sobie jest właściwe dobranie kolejności, w jakiej określona firma nieefektywna powinna przechodzić przez kolejne przeobrażenia i narzędzia Lean Management w drodze do firmy efektywnej. 

I tu zaczynają się pewne podobieństwa do wdrażania ERM (i prawdopodobnie wielu innych inicjatyw biznesowych): każda firma jest inna, ta sama firma staje się inna po roku, dlatego jej ścieżka poprawy w kierunku lean będzie z pewnością jedyna i unikalna. Drugie podobieństwo, to te same trudności i przeszkody we wdrażaniu zmian, wynikające z natury ludzkiej i pierwotnej nieufności do nowego, oporu w stosunku do zmiany. Zapewne będą działały te same techniki i zasady, które pomagały mi przełamywać nieufność managementu do zarządzania ryzykiem.

Wasz w ryzyku

R

22:43, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 lipca 2015
Zmiana

Za dwa dni opuszczam obecna firmę - budującą platformy wiertnicze / produkcyjne oraz kładącą rury do transportu ropy na dnie morza. Firma jak firma - jej zmiana sama w sobie nie jest żadnym przełomem. Przełomem może się okazać zmiana sektora a tym bardziej zmiana obszaru biznesowego, któremu mam zamiar się teraz poświęcić.

Ten nowy obszar to business performance management, strategic performance czy jak kto chce to jeszcze nazwać. Czy zostawiam zarządzanie ryzykiem ? Niekoniecznie, będzie gdzieś z boku, jako element kilku systemów i inicjatyw zarządczych jakie przyjdzie mi integrować. Będę funkcjonował w strukturze CEO Office a tym samym posiadał bezpośredni wgląd we wszystkie krytyczne dla firmy inicjatywy - coś czego zawsze brakowało mi w zarządzaniu ryzykiem, zwykle traktowanym przez polskie zarządy po macoszemu.

Jaki sektor ? W zależności jak na to spojrzeć - motoryzacyjny lub obronny, albo jedno z drugim. Elementem decydującym o wyborze firmy był w dużym stopniu skład zespołu zarządzającego: były europejski minister obrony, były szef produkcji wiodącej europejskiej marki motoryzacyjnej, były szef finansów dużej niemieckiej firmy przemysłowej, zdaje się też jakiś Amerykanin ... Mam nadzieję, że będzie się od kogo uczyć. No i produkt nietuzinkowy, choć z drugiej strony taki zwyczajny.

Jest wiele elementów wspólnych między przedsięwzięciem zarządzania ryzykiem a strategic performance management: rola zarządu, praca z ludźmi, zmienianie firmy, analityka, budowanie modeli szytych na miarę, od zera. Chciałbym wykorzystać jak najwięcej moich doświadczeń miękkich z zarządzania ryzykiem i zdobyć jak najwięcej doświadczeń twardych z tej nowej dyscypliny.

Jeśli zaczną pojawiać się wyzwania merytoryczne i menedżerskie o których warto pisać, są szanse że ten blog odżyje.

Wasz,

14:24, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (11) »
czwartek, 11 grudnia 2014
Budowa elektrowni w Omanie ....

Parę dni temu na portalu gospodarczym wyczytałem informację, że "Wärtsilä dostarczy elektrownię 120 MW do Omanu", a konkretnie na półwyspie Musandam. Fakt, że to na półwyspie Musandam diametralnie zmienia sytuację, również pod kątem ryzyka.

Cała wschodnia część półwyspu Arabskiego jest niemiłosiernie wymieszana jeśli chodzi o granice polityczne poszczególnych siedmiu emiratów ZEA oraz Sułtanatu Omanu. Pomijając zawiłości samych Emiratów, odzwierciedlające historyczne rozproszenie i wędrówki plemienne, Oman będący ogromnym krajem ma swój "cypelek" na samej północy oddzielony od reszty kraju:

oman

Dlatego elektrownia, mająca obsłużyć ten "cypelek" ma rolę strategiczną, gdyż b ędzie miała zapewniać niezależność energetyczną tego wyizolowanego obszaru.

Sytuację utrudnia fakt, że ten cypelek jest bardzo górzysty i dziki:

Musandam

To okolica, w która jeździ się z Emiratów albo w góry, albo ponurkować wzdłuż wybrzeża lub odbyć rejs na stateczkach morskich. W górach prawie nie ma dróg, sa bardzo niedostępne dla pojazdów innych niż offroad:

wadi 1

wadi 2

Obszar - pod kątem realizowania inwestycji - jest zasadniczo dostępny tylko z morza, ale linia brzegowa wcale nie jest bardziej przyjazna:

musandam 1

Musandam 2

Tylko sporadycznie są na niej wypłaszczenia na której zmieści się rybacka osada lub kilka namiotów ...

Musandam 3

Budowa będzie się odbywała w partyzanckich warunkach - z ogromnymi utrudnieniami jeśli chodzi o zaopatrzenie i transport elementów konstrukcyjnych. Malutki port Al Khasab zapewne nie jest przygotowany do obsługi dużych jednostek transportu morskiego, najbliżej jest pewnie Ras Al Khaimah lub Fujairah - oba porty w Emiratach, oddalone o około 100 km drogi przez strome góry.

Ponadto jest kilka kwestii polityczno-kulturowych:

  • mogą wystąpić bardzo duże ograniczenia w wykonywaniu pracy na miejscu przez nie-omańczyków (istnieją pewne zaostrzone limity pracowników zagranicznych jakich można sprowadzić, a samo uzyskiwanie zezwoleń może potrwać wiele miesięcy wcale nie gwarantując pozytywnego wyniku)
  • lokalny "etos pracy" jest bardzo odległy od skandynawskiego lub polskiego; chodzi o godziny pracy, zupełnie inne znaczenie słowa "pilne" (zasadniczo nie ma takiego słowa) i ogólny prak presji na wynik lub terminowość.

W artykule nie doczytałem się, czy elektrownię ma stawiać Wärtsilä w Polsce czy fińska spółka matka - niezależnie od tego czekają tu Was panowie wyzwania. Emiracki oddział spółki co prawda istnieje, ale liczy sobie jedynie 400 osób więc pewnie nie będzie grał głównych skrzypiec.

Tak czy inaczej - trzymam kciuki ...

Wasz w ryzyku,

14:06, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn