Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Kategorie: Wszystkie | Koncepcje | Polemika | Rynek
RSS
piątek, 04 czerwca 2010
Powrót Carringtona ?

Wulkan Eyjafjallajökull przestaje nam ostatnio dokuczać, wydaje się również, że najgorsze co mogła przynieść powódź w Polsce mamy już za sobą - ale nie znaczy to, że natura nam odpuściła. Zurich Services Corporation przypomina o zagrożeniu, jakie szykuje nam nasz odwieczny towarzysz i sprzymierzeniec: Słońce. Dotychczas ewentualne negatywne oddziaływanie słońca kojarzyło się mniej czy bardziej bezpośrednio ze zjawiskiem zmiany klimatu, lecz okazuje się, że naturalna aktywność słońca może w sposób znaczny wpływać na funkcjonowanie naszej najnowszej technologii. Chodzi o zdarzające się dość regularnie tzw "wyrzuty koronalne" (wybuchy na powierzchni słońca), które powodują nasilone promieniowanie i aktywność elektromagnetyczną naszej gwiazdy.

coronal mass

Są one jednak zwykle:

  • tłumione przez pole magnetyczne ziemi, a jeśli już są silne, to
  • są stosunkowo sporadyczne.

Nie jesteśmy świadomi skali możliwych skutków oddziaływania słońca na urządzenia elektryczne, gdyż nie kojarzymy takich incydentów na wielką skalę - zwyczajnie nie było ich za naszego życia. Ponad 150 lat temu (w 1859 roku) z nowinek technicznych mieliśmy jedynie telegraf. Drugiego września tegoż roku, niezwykle silny wybuch powierzchni słońca wysłał w kierunku Ziemi wiązkę magnetycznie naładowanej plazmy o niezwykle wysokiej energii. W ciągu 17 godzin promieniowało dotarło do Ziemi i spowodowało odkształcenie (i penetrację) naturalnego pola magnetycznego naszej planety a w efekcie burze elektromagnetyczne i wyładowania pola elektrycznego. Operatorzy telegrafów próbowali uchronić swoją infrastrukturę od zniszczenia i odłączyli urządzenia od prądu. Okazało się jednak, że po odłączeniu od zewnętrznego źródła prądu telegraf pracował nadal, a burze elektromagnetyczne spowodowały miejscami taką koncentrację energii elektrycznej, że powodowała ona zapalenie się urządzeń i budynków telegrafu. Tę "superburzę" nazwano Zjawiskiem Carringtona.

carrington event

Dlaczego miałoby nas to dzisiaj obchodzić ? Otóż przewiduje się nasilenie wybuchów na słońcu - do skali podobnej do tej sprzed 150 lat - już za kilkanaście miesięcy. Co więcej, tym razem mamy znacznie więcej do stracenia niż tylko telegraf: prawie tysiąc satelit o różnym przeznaczeniu, sieci telekomunikacyjne - w tym komórkowe, a przede wszystkim bardzo zaawansowane technologicznie sieci energetyczne, od których zależne jest funkcjonowanie praktycznie całego przemysłu, handlu i globalnego systemu finansowego. W końcu linie lotnicze - zakłócenia w komunikacji samolotu z ziemią spowodowane burzami elektromagnetycznymi powodują zmiany tras przelotu, co przekłada się na setki tysięcy litrów dodatkowego paliwa, nie mówiac o opóźnieniach. I nie jest to fantazjowanie: kilkanaście lat temu, stosunkowo nieduży wybuch na powierzchni słońca znokautował całą sieć energetyczną Quebeck na 9 godzin, co odczuło około 6 milionów Kanadyjczyków i kosztowało ich kraj ponad 10 miliardów dolarów.

Tegoroczny raport opublikowany przez The Academmy of Natural Sciences w Filadelfii szacuje, że skutki ekonomiczne burzy elektromagnetycznej o skali zjawiska Carringtona spowodują straty w wysokości od biliona (milion milionów) do dwóch bilionów dolarów - tylko w samych Stanach Zjednoczonych. W tym 30 miliardów dziennie traciłyby sieci energetyczne, a 70 miliardów dziennie operatorzy sieci komórkowych. Nic dziwnego, że utworzono rządowy Space Weather Prediction Center, a zagrożeniem interesuje się nawet NASA, która kontroluje kilka satelitów dedykowanych obserwacji aktywności słońca. Istniejący system bezpieczeństwa daje nam wyprzedzenie rzędu 15 do maksymalnie 60 minut - tyle czasu mamy, aby uchronić najbardziej eksponowane części sieci enegrgetycznych przed przeładowaniem i zniszczeniem. System sprawdził się już 12 lat temu, kiedy alarm wysłany przez NASA z 40 minutowym wyprzedzeniem, uratował amerykańska sieć energetyczną.

Co prawda Polska będzie mniej narażona na skutki wzmożonej aktywności elektromagnetycznej słońca niż Kanada czy chociażby kraje Skandynawskie, jednak zagrożenie jest realne. Zarządy firm już powinny się zastanawiać, co zmieniłaby w ich firmach nagła utrata energii elektrycznej ze wszystkich możliwych źródeł i jej długotrwały brak u wszystkich dostawców i dystrybutorów. Wygaszenie pieca hutniczego zajmuje znacznie więcej niż 60 minut, fabryka chemiczna bazująca na reakcjach egzotermicznych potrzebuje niezawodnego zasilania w energię elektryczną, chłodnie nie mogące liczyć na backup z drugiego lub trzeciego podłączenia do sieci energetycznej są skazane na kleskę ... No cóż, jednak bez dokładnej analizy tak złożonego ryzyka, bez poznania mechanizmów nim rządzących nie sposób przedsiębrać sensowne kroki zaradcze. Najwyższy czas, aby nasze krajowe firmy energetyczne rozpoczęły rzetelną kampanię informacyjną, w której przedstawią jak wyglądają realne zagrożenia i możliwe konsekwencje Zjawiska Carringtona na naszych szerokościach geograficznych i w jakim stopniu operatorzy są w stanie uchronić przed nimi naszą krajową sieć energetyczną.

(12.11.2010) Niedawno ukazał się solidny raport na ten temat, opublikowany przez Lloyd's of London

* Informacje liczbowe na podstawie Strategic Risk
Zdjęcia: NASA oraz SOHO (sohowww.nascom.nasa.gov)

10:08, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (5) »
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn