Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Kategorie: Wszystkie | Koncepcje | Polemika | Rynek
RSS
wtorek, 21 lipca 2009
Post-kryzysowe ERM w Stanach Zjednoczonych

Ostatnie wydanie australijskiego Risk Magazine zawiera ciekawą notatkę nt burzliwej dyskusji, jaka miała miejsce podczas tegorocznej konferencji RIMS (amerykańskie stowarzyszenie risk managerów). Dyskusja dotyczyła pytania: czy winą za kryzys należy obarczać Risk Management ? Risk managerowie odpowiedzieli sobie: nie, zasady risk managementu są w porządku, natomiast banki tych zasad u siebie nie wdrożyły - i w tym problem. Przyczyną kryzysu finansowego było zbytnie poleganie na modelach finansowych, na tzw compliance i kontroli wewnętrznej, a także na niezrozumieniu i niestosowaniu w praktyce koncepcji apetytu na ryzyko i tolerancji na ryzyko. Przy okazji - warto będzie na jednym z kolejnych wpisów te dwa pojęcia przedstawić i o nich podyskutować ...

Risk managerowie rozgrzeszyli się i wygląda na to, że regulatorzy również udzielają rozgrzeszenia. Badanie przeprowadzone przez brytyjski parlament konkluduje, że wiodące banki uczyniły "imponujący bałagan ze swoich systemów finansowych" gdyż "zarządzanie ryzykiem było ewidentnie ignorowane".

A co na to biznes ? Tutaj z pomocą przychodzi nam badanie przeprowadzone na zlecenie wspomnianego RIMS przez firmę Marsh, pt. "Excellence in Risk Management VI". Raport dostępny jest tutaj (należy się nieodpłatnie zarejestrować). Należy się domyślać, że badanie dotyczy firm amerykańskich - najbardziej dotkniętych kryzysem.

Pierwsze pytanie brzmi: czy w tym roku Twoja firma wyda więcej czy mniej na zarządzanie ryzykiem ? Odpowiedzi są silnym wotum zaufania, jakie zarządy dają swoim menedżerom ryzyka:

Marsh - expenses for ERM

40% firm będzie wydawać tyle samo, 29% więcej, 31% mniej - mamy status quo. Kryzys nie wstrząsnął departamentami zarządzania ryzykiem.

Dalsze odpowiedzi pokazują, że będzie następowała zmiana jakościowa i inne rozłożenie akcentów: 43% firm zmieni swoje dotychczasowe programy i sytemy zarządzania ryzykiem. U podłoża tych zmian leżą głównie dwie grupy czynników: pragnienie zmniejszenia ogólnego kosztu ryzyka - szczególnie wobec kryzysu ekonomicznego, a także chęć podjęcia bardziej strategicznego podejścia do zarządzania ryzykiem i lepszego zrozumienia trudnych do skwantyfikowania ryzyk strategicznych. Na uwage zasługuje również, że 23% firm zostało popchniętych do zmian w zarządzaniu ryzykiem przez wprowadzenie przez Standard&Poors elementów zarządzania ryzykiem (a raczej kultury ERM) do swojej oceny ratingowej. Szkoda tylko, że dotąd nie wiemy jak bedą wyglądały algorytmy tych ocen. Najwyższy czas na odrobinę transparentności, panowie S&P !

Marsh dalej przygląda się na czym ta zmiana jakościowa w programach ERM ma wyglądać i okazuje się, że struktura wydatków z budżetu ERM zmieni się: ewentualne dodatkowe pieniądze pójdą na kontrolę ryzyka i prewencję oraz przeglądy dotychczasowych programów ubezpieczeniowych. Znaczy to powrót do korzeni i dogmatów riska managementu: najpierw kontroluj, potem transferuj. Nie wróży to dobrze dla ubezpieczycieli, którzy zobaczą w kolejnych latach mniej składki ubezpieczeniowej. Idzie to zresztą w parze z "twardniejącym" powoli rynkiem ubezpieczeniowym.

Najbardziej jednak interesujące pytania padają w drugiej części badania. Od kilku już lat Marsh prosi respondentów aby sklasyfikowali swoje firmy w jednej z trzech kategorii:

  • tradycyjne zarządzanie ryzykiem
  • progresywne zarządzanie ryzykiem
  • strategiczne zarządzanie ryzykiem (inaczej ERM).

Ta ostatnie grupa to zwykle firmy, patrzące na ryzyko z perspektywy zarządu ("C-suite"), i optymalizujące ryzyko a nie jedynie je zmniejszające. Odpowiedź na to pytanie - i jej dynamika w ciagu ostatnich czterech daje do myślenia:

Czy amerykańskie firmy mają coraz mniejsze ambicje odnośnie ERM ? Czy przestają wierzyć w ERM ? Odpowiedzi znajdziemy dalej, jednak tak czy inaczej wydaje się to potwierdzać ostatnie diagnozy wskazujące, że jakiś czas temu Europa zdecydowanie wyprzedziła Amerykę jeśli chodzi o stan zaawansowania rozwiązań ERM.

Kolejne odpowiedzi pokazują, że prawdopodobnie rozwój ERM w Stanach Zjednoczonych osiągnął stan nasycenia, na poziomie ok 65% firm - planujących wdrożenie ERM, wdrażających je lub będących po pełnym jego wdrożeniu.

Potwierdza to liczba 34-35% firm, które nie zdecydują się wdrożyć ERM. Prawdopodobnie wiąże się to z odpowiedzią na następne pytanie, jakie padło w badaniu: jakie są największe bariery przeciwko wprowadzeniu ERM ? Odpowiedzi wskazują jednoznacznie, że największym hamulcem jest brak miar i dowodów liczbowych pokazujących w jakim stopniu ERM wpływa na wyniki i wartość firmy i łączący się z tym brak przekonania zarządów do wprowadzenia ERM. A więc od czasu tego wpisu sprzed prawie roku nic się nie zmieniło ...

10:05, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Dodaj komentarz »
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn