Celem zarządzania ryzykiem korporacyjnym nie jest budowanie awersji do ryzyka. Organizacje rozumiejące i wykorzystujące ryzyko, mogą bezpiecznie przełknąć go więcej, niż pozostałe firmy z branży.
Kategorie: Wszystkie | Koncepcje | Polemika | Rynek
RSS
poniedziałek, 21 lipca 2008
EURO 2012 bez zintegrowanego zarządzania ryzykiem ?

Na początku tego roku skrystalizował nowy zarząd PL2012 (spółki celowej), znana jest rada nadzorcza (reprezentacja czterech resortów). Pan Prezes Marcin Herra udziela pierwszych wywiadów, w których zakreśla obszar zagrożeń, przed jakimi stoi organizacja EURO2012. Ministerstwo sportu, reprezentowane w radzie nadzorczej, zakreśla katalog warunków (wyzwań, celów) jakie należy spełnić aby mówić o sukcesie. Ministerstwo finansów, również reprezentowane w radzie nadzorczej, jakiś czas temu publikuje doskonały przewodnik do wprowadzenia ERM w jednostkach publicznych.

Mamy więc katalog celów biznesowych, mamy wstępny katalog zagrożeń, również mamy bardzo dobre narzędzie do wprowadzenia ERM. I co z tego wszystkiego wynika ? Wielkie nic. Spółka PL2012 najwidoczniej nie ma zamiaru w sposób skoordynowany i zintegrowany zarządzać ryzykami przed którymi stoi EURO 2012 i jego organizacja, o których wie.

Nie mówiąc o ryzykach jeszcze nie uświadomionych i nierozpoznanych: przestępczość, przemyt ludzi przez granicę z Ukrainą - w tym np terrorystów, blackouty zagrażające transmisji telewizyjnej, brak wykwalifikowanej siły roboczej, zdolność do zarządzania kryzysami ...

11:33, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (3) »
środa, 16 lipca 2008
Spółki skarbu państwa nie zarządzają swoim najważniejszym ryzykiem ...

... jakim jest nieciągłość zarządu, tym samym są skazane na przegraną w walce konkurencyjnej.

Jaki jest mechanizm ? Kolejne wybory parlamentarne, kolejna wymiana rządu, kolejna przesiadka na stołkach partyjnych czy ministerialnych prawie automatycznie skutkuje wymianą zarządów spółek skarbu państwa. Lecą głowy, stołki wymykają się spod siedzeń. "I co z tego ?" można by powiedzieć, w spółkach prywatnych, giełdowych, dzieje się niekiedy podobnie.

Jest jednak jedna diametralna różnica: w spółkach prywatnych o zmianie zarządu decydują inwestorzy (czytaj właściciele akcji, zawodowi członkowie rad nadzorczych, zawodowi audytorzy, zawodowi zarządcy capital ventures) - ludzie zasadniczo wykształceni i myślący racjonalnie, pragmatycznie, biznesowo. W spółkach skarbu państwa decydują politycy - czyli ludzie ... (i tu proszę wypełnić wedle własnego uznania) ...

Skutki dla samych spółek są opłakane: zarządy ostatni rok swoich rządów (czytaj kadencji rządu, parlamentu) wykorzystują na wyczekiwanie, nasłuchiwanie, okopywanie się na pozycjach, usuwanie niewygodnych śladów i ... szukaniu pracy. Nie są podejmowane żadne istotne decyzje strategiczne, bo każda z nich może okazać się bronią obosieczną zrzucającą w efekcie ze stołka. Bardzo często co odważniejsze projekty są "tymczasowo" zamrażane. Po wymianie zarządów, nowe zarządy pierwszy rok swojej pracy poświęcają na poznanie spółki, szukanie haków na swoich poprzedników, kwestionowanie i wygaszanie co odważniejszych projektów strategicznych oraz zamrażanie projektów których nie rozumieją.

Dlatego właśnie PKP będzie jeszcze długo wozić nas obdrapanymi wagonami, Poczta Polska będzie utrzymywać wielotysięczną armię pracowników kosztem podwyżek cen znaczków i nieustannie tracić rynek, a firmy energetyczne będą ze swoim rozwojem nadal w tyle za potrzebami rynku. Chyba, że ktoś zacznie tym ryzykiem świadomie zarządzać, aby zapewnić ciągłość zarządczą, kontynuację strategicznych projektów i rozwój technologiczny. Przydałyby się zasady wykluczające wymianę ponad 50% zarządu i ponad 66% rady nadzorczej niezależnie od przebiegających rewolucji politycznych.

Problem w tym, kto miałby tym ryzykiem zarządzać ? Dobre praktyki wskazują, że tzw właścicielem ryzyka (tym, który rzeczywiście nim zarządza) może być osoba spełniające łącznie trzy warunki:

- kompetencje (wiedzę, doświadczenia) do podejmowania decyzji i zmian w obszarze jakiego dotyczy ryzyko
- władzę menedżerską do przeprowadzenia zmian
- budżet, z którego te zmiany zrealizuje.
Najsmutniejsza jest konkluzja: zarządy i rady nadzorcze spółek skarbu państwa nie dysponują i nigdy nie będą dysponować - drugim atrybutem; wszystkimi trzema dysponuje jedynie skarb państwa, czyli politycy.

14:56, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 lipca 2008
Protestuję !

Miałem szczęście i zaszczyt uczyć się risk managementu od najlepszych z Anglii, Afryki Południowej, Australii, Francji, Belgii, Holandii, Niemiec ... W pewnym momencie, kiedy zacząłem już dobrze rozumieć risk management i zaczynałem przenosić zdobyte doświadczenia na grunt rodzimy, zdałem sobie sprawę, że mimo iż w Polsce nie uprawia się zarządzania ryzykiem (synonimy to zarządzanie ryzykiem gospodarczym, holistyczne zarządzanie ryzykiem, zintegrowane zarządzania ryzykiem, zarządzanie ryzykiem biznesowym, zarządzanie ryzykiem korporacyjnym ...) bardzo często pojawia się termin "zarządzanie ryzykiem".

Strony internetowe, organizacje, konferencje - wszyscy próbują przywłaszczyć sobie ten termin jak piękne opakowanie, do którego wnętrza swobodnie mogą wepchnąć różnego rodzaju śmieci, protezy pojęciowe, stary bałagan itp. Niestety, najbardziej przodują instytucje finansowe, które mówiąc o "zarządzaniu ryzykiem" wcale nie mają go na myśli. Podczas gdy na rynku obecne było tylko "zarządzanie ryzykiem" kursowym czy stopy procentowej uprawiane przez banki tak bardzo to nie bolało, jak teraz gdy okazuje się, że banki zarządzając jedynie bardzo skromnym wycinkiem najłatwiejszych do poskromienia ryzyk są ślepe na całe spektrum najgroźniejszych ryzyk gospodarczych.

Dlatego protestuję przeciwko używaniu terminu "zarządzanie ryzykiem" dla opisania zarządzania wyłącznie ryzykiem kredytowym, walutowym, stopy procentowej, płynności. Protestuję przeciwko używaniu terminu "ryzyko operacyjne" wogóle, gdyż jest ono marnym wytrychem obnażającym bezradnośc banków wobec prawdziwych ryzyk.

Swojego czasu prowadziłem w Warszawie prezentację dla finansistów, w której starałem pokazać różnice pomiędzy podejściem banków do "risk managementu" oraz dojrzałych firm europejskich z sektorów niefinansowych.

ERM a RM w instytucjach finansowych


Patrząc na te ilustrację (i generalnie przez całą godzinę mojego machania rękoma) mieli kamienne twarze jak Szwedzi, całkowicie odporni i nieprzemakalni - jak przystało na prawdziwych bankowców.

15:37, rudnicki.com.pl , Polemika
Link Komentarze (6) »
1 ... 21 , 22 , 23
 
Creative Commons License
Rudnicki

View Rafał Rudnicki's profile on LinkedIn